piątek, 27 stycznia 2017

Mleko owcze - skarb w górach ukryty - wywiad z psychodietetykiem Justyną Brzezińską

Wiele ostatnio się słyszy na temat kontrowersji wokół mleka. Pić czy nie pić, a jeśli tak, to jakie. Sporo sprzecznych informacji do nas dociera. Dzisiejszym gościem serwisu wegedroga.pl jest psychodietetyk Justyna Brzezińska, autorka bloga edukatordietetyczny.pl z którą porozmawiam na temat plusów i minusów spożywania nabiału.


 Agata: Witaj Justyna, cieszę się, że znalazłaś chwilę, by omówić parę spraw związanym z mlekiem. Często słyszymy, że mleko jest dobre dla cieląt i niemowląt. Czyli pijąc je w wieku dorosłym możemy sobie zaszkodzić?

Justyna: Prawda. Mleko jest przeznaczone dla małych dzieci tak do 3 roku życia. Najbardziej idealnym pokarmem dla niemowlęcia jest mleko matki, które zawiera łatwostrawne białko, cukry, tłuszcze, a także witaminy oraz oligosacharydy stanowiące pożywkę dla dobroczynnych bakterii jelitowych.
Mleko krowie zawiera ciężkostrawne białka i cukry, jest śluzotwórcze i zakwasza organizm. Nie powinno się go w ogóle spożywać przy chorobie wrzodowej, nadkwasocie, reumatyzmie, artretyzmie, chorobach nerek, bólach głowy, nadciśnieniu, niedociśnieniu, przy zaparciach i chorobach jelit, łuszczycy i alergii.

Agata: Rzeczywiście, sporo jest tych przeciwwskazań.  A jak to jest w przypadku przetworów mlecznych owczych i kozich?

Justyna:  Jeżeli już nie możemy obejść się bez mleka, dobre będzie mleko kozie i owcze oraz sery kozie i owcze o właściwościach ocieplających dla naszego organizmu. Nie są one tak śluzotwórcze i są łatwiej przyswajalne. Zalecam jednak, by spożywać je w umiarkowanych ilościach – wtedy będziemy mogli cieszyć się ich odżywczymi właściwościami.

Agata: Masz piękne koty. Czy piją mleko?

Justyna: Mam malutkie kotki i kupuję im mleko pasteryzowane bez laktozy. Mają dopiero 5 miesięcy, ale widzę jak naturalnie odsuwają mleko. Mając 3 miesiące piły mleko w dużych ilościach, teraz zdecydowanie mniej. Za to zaczęły pić wodę, której w ogóle nie chciały pić wcześniej.  

Agata:  Obserwując nasze zwierzaki możemy się od nich wiele nauczyć. A jakie jest Twoje zdanie na temat  jogurtów lub kefirów, czyli sfermentowanych produktów mlecznych?

Justyna: Jogurty naturalne czy kefiry są bardzo zdrowe. Podczas procesu fermentacji, wstępnie przetrawione, dzięki działaniu bakterii mlekowych, są łatwiejsze do strawienia przez organizm ludzki. Dzięki temu osoby z nietolerancją laktozy mogą takie produkty spożywać. Jednak i tutaj warto zaznaczyć, że nie dla wszystkich są one zalecane. Na pewno dobrze wpływają na florę bakteryjną jelit, przywracając homeostazę. Jednak nie powinny ich spożywać osoby osłabione, wychłodzone, z nieżytami żołądka, alergiami, kaszlem, katarem.

Agata: Bo są śluzotwórcze, jak to nabiał. Jeśli już jesteśmy przy alergiach pokarmowych, jakiego rodzaju uczulenia możemy się nabawić?

Justyna: Jeżeli chodzi o alergie na mleko krowie, to pewien rodzaj białka mleka krowiego jest uważany za najbardziej alergizujący. Co prawda mleko kozie i owcze też je zawiera, jednak w mniejszej ilości. Nie można stwierdzić na 100% że mleko kozie lub owcze nie będzie uczulać, jednak zdarza się to zdecydowanie rzadziej.

Agata: Będąc w górach zawsze kupuję owcze przetwory mleczne. Owce wypasane na halach, jedzące zieloną trawę dają lepsze mleko niż krowy, które często męczą się w betonowych boksach, karmione paszą, prawda?

Justyna: To prawda, mleko pochodzące od kozy czy owcy jest z reguły o wiele bardziej zdrowe niż mleko krowie. Są to zwierzęta bardzo czyste i wypasane na terenach odznaczających się zdecydowanie mniejszym zanieczyszczeniem środowiska.

Agata: Między innymi dlatego nabiał owczy ma więcej wartości odżywczych niż krowi?

Justyna: Zdecydowanie tak.


Zarówno mleko kozie jak i owcze jest szybciej trawione przez człowieka, więc substancje odżywcze są lepiej wchłaniane.
Mleko kozie charakteryzuje się 2 razy większą ilością krótko- i średnio-łańcuchowych kwasów tłuszczowych. Znaczy to, że nie wymagają do przyswojenia żółci, są najlepszym źródłem energii, regulują funkcjonowanie nabłonka w jelitach, działają przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo. 
Nabiał owczy i kozi zawiera wysoki poziom selenu, wykazuje działanie antyoksydacyjne i przeciwwirusowe. Owcze jest  bogatym źródłem  kwasu  orotowego, który ma właściwości antykancerogenne, spowalnia proces starzenia się organizmu, działa wspomagająco podczas leczenia stwardnienia rozsianego, a także poprawia funkcjonowanie wątroby.
Zawiera  karnityny, które wpływają pozytywnie na poziom cholesterolu we krwi jak i poziom cukru. Mleko  owcze  zawiera więcej  składników mineralnych takich jak wapń, fosfor i potas w porównaniu z mlekiem krowim. Ogólnie pod  względem  zawartości  witamin mleko  owcze przewyższa  mleko krowie.


 
Agata:  Czy matki w ciąży i niemowlęta mogą pić mleko owcze i kozie?

Justyna: Jeżeli chodzi o niemowlęta to oczywiście najlepiej jest kiedy niemowlę pije mleko matki – ale jeżeli nie jest to możliwe, mleko owcze i kozie jest lepszym wyborem niż mleko krowie zarówno ze względu na jego lepszą strawność jak i wartości odżywcze.
Kobiety w ciąży – również mogą spożywać kozie i owcze mleko oraz ich produkty mleczne jeśli są dobrze przez nie tolerowane.

Agata: Dziękuję za cenne informacje J


Wszystkich czytelników zachęcam do odwiedzania górskich krain. Kupując owczy nabiał przy okazji wspieracie lokalnych rolników J




 

sobota, 21 stycznia 2017

Terchova - słowackie miasteczko owczego sera oraz mój popisowy przepis na bryndzowe placuszki


Bohaterką dzisiejszego wpisu będzie Terchová, stolica słowackiego pasma górskiego Mała Fatra i ojczyzna sławnego zbója, Janosika.  To turystyczne miasteczko, położone ok. 25 km od Żiliny,  ma w sobie wszystko, czego oczekuje każdy odwiedzający.



 
Niewątpliwą zaletą jest atrakcyjne położenie Terchovej, która umiejscowiona jest u stóp Doliny Vrátnej. Do doliny dostać się można na różne sposoby: pieszo, samochodem albo autobusem. We Vrátnej działają dwa ośrodki narciarskie, gdzie w sezonie zarówno letnim, jak i zimowym kursują kolejki: krzesełkowa na Poludňový Grúň oraz gondola relacji Vrátna – Chleb. W obu przypadkach parkingi przy wyciągach są bezpłatne. Dolina Vrátna jest atrakcyjną bazą startową na okoliczne, obowiązkowe szczyty, takie jak Velký i Malý Kriváň czy Chleb. Miejsce przyjazne także dla rodzin z małymi dziećmi, właśnie dzięki ułatwionemu wjazdowi kolejką. Niedaleko górnej stacji kolejki na Grúň usytuowane jest klimatyczne schronisko Chata na Grúňi. Dostaniemy tu dobre, słowackie czapowane piwa i Kofolę „z kija”. Poza tym jest tu dobry wybór zestawów obiadowych, w tym oczywiście wegetariańskich, takich jak wyprażany ser z frytkami i surówką.

 

Stefanová jest kolejnym miejscem startowym na górskie szczyty takie jak Rozsutec Malý i Rozsutec Velký oraz Stoh. Również do Stefanovej dostaniemy się pieszo, autem lub autobusem, z tymże tu już zapłacimy za parking 2 euro/dzień. Ze Stefanovej prowadzą szlaki na Janosikove Diery. Janosikove Diery to system naturalnych wąwozów skalnych, wzajemnie połączonych ze sobą: Dolné Diery, Nové Diery i Horné Diery. Po wąwozie łatwo się porusza dzięki kładkom, drabinkom, łańcuchom czy metalowym prętom przytwierdzonym do skały. Najliczniej oblegane są Diery Dolne i Nowe, ponieważ nie ma tu dużego stopnia trudności, natomiast Diery Górne są najtrudniejszym i najdłuższym odcinkiem z całego zespołu Dier. Górne kończą się przy malowniczej polanie, z której prowadzą szlaki na Malý i Velký Rozsutec.
 
 
 
Z wioski Biały Potok oddalonej od Terchovej 3 km najczęściej turyści zaczynają zwiedzanie Janosikovych Dier. Parking w Białym Potoku pomieści wiele samochodów i za dzień parkowania zapłacimy 3 euro. Również i do tego miejsca jeżdżą autobusy. Po udanej wycieczce po Dierach polecam zatrzymać się w tutejszej knajpce na lanego Martinera za 1,3 euro, który wg mnie jest najlepszym piwem w promieniu 100 km. 


Z atrakcji górskich, których nie mogę pominąć to Janosikowy Obchod. Idąc asfaltem w kierunku Doliny Vratnej, kilometr od Terchovej jest wejście na szlak. Janosikowy Obchod  kluczy między skałami, do których przytwierdzone są pręty. Niesamowite punkty widokowe w kierunku licznych przepaści powodują lekkie mrowienie w brzuchu. Trasa raczej nie dla małych dzieci. Jak dotąd szlak jest dziki i dość zaniedbany, więc może na tym polega jego urok. Trudno tu spotkać jakiegokolwiek turystę.
 


W samej Terchovej można zgubić czas. Znajduje się tu basen o nazwie Relax Centrum Terchowiec, a także mini zoo, do którego wstęp jest bezpłatny. Jest tu też kilka restauracji i pizzerii, które jednak jakoś szczególnie nie zapadły w mojej pamięci, więc żadnej nie polecę. Za to piwiarnie owszem! Na ul. Cyryla i Metodego znajduje się czesko-słowacka piwiarnia z prawdziwego zdarzenia, w której leją wysokiej klasy piwo z czeskiego browaru Svijany. Za kufel piwa zapłacimy od 0,7 euro, w zależności od ilości ekstraktu chmielu.  W centrum Terchovej, niedaleko dyskontu COOP Jednota znajduje się kolejna piwiarnia, w której dostaniemy czapowanego Martinera za 1 euro.



 

W miasteczku jest sporo hoteli i baza noclegowa jest bardzo dobrze rozwinięta. Bez problemu znajdziemy nocleg w kwaterach prywatnych w kwotach 9-12 euro. Od kiedy w Słowacji wprowadzono euro, liczba polskich turystów znacznie zmalała. Słowaccy gospodarze  bardziej niż kiedykolwiek przedtem zabiegają o swych sąsiadów z północy. Są niesamowicie pomocni, uprzejmi i przyjaźni.
 
 
Legenda głosi, że w Terchovej urodził się słynny rozbójnik Jura Janosik. Na każdym rogu tego pięknego miasteczka zetkniemy się z symbolami Janosika. Począwszy od pamiątkowej, metalowej statui dumnie górującej nad miastem, a skończywszy na godle miasta. Terchova jest bardzo dumna ze swojego bohatera. Co roku odbywa się tu święto zwane „Janosikowymi Dniami”.
 
 
W Terchovej bez trudu można zakupić wyroby z owczego mleka. Ten region z tego słynie. W rejonie Białego Potoku w wielu domkach natkniemy się na tabliczkę: „ovčí sýr”. W samym centrum znajduje się kilka budek z wyrobami z owczego nabiału. Będąc w górskich rejonach mamy niepowtarzalną okazję, by się najeść świeżego, oryginalnego i zdrowego nabiału od owiec wypasanych na halach, jedzących zieloną trawę. Ciekawe, że w całej Terchovej ceny sera są ustandaryzowane. To nie to samo, co na przykład w Wetlinie, gdzie w budce dla turystów za kawałek sera zapłacicie kilka razy drożej niż parę kilometrów dalej, w prawdziwej regionalnej wędzarni. To jest naprawdę bardzo dziwne zjawisko.
 
 
Przebywając w miejscach takich jak Terchova, zawsze kupuję świeże bundze, bryndze, oscypki czy zsiadłe mleko.  Na obiadokolację przygotowuję posiłki na bazie tych produktów. Oto jeden z moich sztandarowych dań: 
 

Przepis na bryndzolki – złote, maślane placuszki bez mąki: 


Składniki:


- 1 kg ziemniaków ugotowanych w mundurkach
- 250 g bryndzy (dwie kostki)
- 1 jajko
- sól, pieprz
- masło (ja daję masło klarowane)
- opcjonalnie kurkuma


Ostudzone ziemniaki utłuc z bryndzą na gładką masę. Dodać jajko i przyprawy. Wymieszać. Formować placuszki i smażyć na patelni na maśle na złoty kolor. Popijać z kefirem i zajadać z sałatką np. z pomidorów.


 

Słowacką bryndzę kupicie w Polsce w większych marketach. Kostka kosztuje ok. 5 zł.

 


Smacznego!

Jeśli artykuł zaciekawił, zainspirował, pomógł, polub stronę na FB
 

środa, 18 stycznia 2017

Kiedy zioła mogą być niebezpieczne – groźne interakcje z lekami syntetycznymi

Zioła oraz ich dobroczynne działanie dla świata ludzi i zwierząt są znane od dawna.  Substancje czynne zawarte w roślinach mają tak wielką potęgę, że mogą zarówno wyleczyć, jak i zabić. Wiedziały (i wiedzą) o tym czarownice, przygotowujące lecznicze napary i nalewki, ale czy MY zawsze potrafimy bezbłędnie korzystać z tego, co nam oferuje matka natura? 



Przejdę do sedna sprawy. Obiegowa opinia o ziołach jest taka, że są to lekarstwa całkowicie bezpieczne i można je stosować bez obaw, bo są przecież naturalne.  Ale trzeba wziąć pod uwagę, że w każdym z surowców zielarskim zachodzi szereg reakcji chemicznych i aby stosować je w celach terapeutycznych trzeba mieć ogromną wiedzę, albo przed użyciem skonsultować się z dyplomowanym zielarzem, lekarzem lub farmaceutą. Słuchacie reklam w TV, więc wiecie dlaczego ;)

No więc zanim sięgniecie po ziółko, musicie wiedzieć parę rzeczy:

- znać substancje czynne zioła

- jeśli zażywacie lek przepisany od lekarza, musicie znać interakcje między lekiem a zielem

- nie przekraczać dozwolonych dawek, robić odpowiednie przerwy w terapii ziołowej, nie stosować terapii zbyt długo

- znać granicę, kiedy zaczyna się nieprawidłowe leczenie

- zwracać uwagę, gdzie kupujemy surowiec leczniczy. Kupujmy z pewnego źródła

- poszerzać swoją wiedzę, zwracać uwagę na informacje mogące wprowadzające w błąd.
 
 
 
W niniejszym artykule chciałabym zwrócić szczególną uwagę na interakcje między ziołami a lekami syntetycznymi. Czasem stosowanie jednych i drugich może wyrządzić wiele szkód. Stosując zioła róbmy to świadomie. Zioła mają wielką moc, potrafią wyleczyć z najgorszych chorób. Trzeba tylko umiejętnie korzystać z ich bogactwa.
 
Mechanizmy interakcji między lekami syntetycznymi a ziołami są bardzo złożone i skomplikowane. Wiele surowców roślinnych wpływa na enzymy w wątrobie nasilając lub hamując aktywność leków. W efekcie dawka leku we krwi jest zbyt duża (toksyczna) lub zbyt mała (nieskuteczna).  

Wystąpienie interakcji uzależnione jest od wielu czynników indywidualnych takich jak wiek, płeć, rasa, stan fizjologiczny, gospodarka hormonalna, stosowanie używek, wydolność nerek i wątroby.  
 
 

Poniżej prezentuję najczęstsze negatywne interakcje:
 

Ziołowe preparaty przeczyszczające, zawierające liść senesu, korę kruszyny lub korzeń rzewienia

Nadużywanie grozi utratą elektrolitów, w tym potasu, co negatywnie wpływa na pracę serca i komplikuje działanie diuretyków oraz leków nasercowych. Ponadto pokarm w jelitach szybko przemieszcza się, prowadząc do niecałkowitego wchłaniania wielu leków – szczególnie tych o przedłużonym działaniu. Należy pamiętać, że stosowanie ziół przeczyszczających prowadzi do znacznego osłabienia siły działania leków z nimi zażywanych. 
 

Siemię lniane, babka płesznik, prawoślaz lekarski

Rośliny zawierające surowce śluzowe chronią śluzówkę przewodu pokarmowego przed działaniem substancji drażniących i utrudniają przy okazji dostęp leków do powierzchni tejże śluzówki. Długotrwałe stosowanie tego typu roślin prowadzi do gorszego wchłaniania leków i osłabienia ich efektu terapeutycznego.  


Czosnek

Działa przeciwbakteryjnie, obniża ciśnienie krwi oraz rozkurcza mięśnie gładkie. Czosnek hamuje proces krzepnięcia krwi i wchodzi w interakcje z lekami przeciwzakrzepowymi, takimi jak: warfaryna czy aspiryna. Mogą się pojawić nadmierne, groźne krwawienia. Czosnek również delikatnie obniża poziom cukru we krwi. Interakcje z lekami o działaniu hipoglikemizującymi powodują objawy takie jak: ogólne osłabienie, ból głowy, rozdrażnienie.

 
Żeń-szeń

Ma działanie adaptogenne, wchodzi w reakcje z lekami przeciwzakrzepowymi (ryzyko krwawień) i przeciwdepresyjnymi (nadmierne pobudzenie i bezsenność)

 
Miłorząb dwuklapowy

Poprawia funkcje poznawcze i pamięć. Poprawia krążenie mózgowe i wpływa na zmniejszenie krzepliwości krwi. Stosowany wraz z aspiryną, warfaryną, ibuprofenem, naproksenem czy kwasem acetylosalicylowym powoduje krwawienia. Przed planowanymi operacjami chirurgicznymi pacjenci powinni odstawić miłorząb przynajmniej na tydzień przed zabiegiem. Oprócz tego miłorząb zmniejsza działanie leków takich jak omeprazol, stosowanych w przypadku refluksu czy choroby wrzodowej.

 
Dziurawiec zwyczajny

Rekordzista wśród ziół, najczęściej wchodzi w interakcje z innymi lekami. Ze względu na ryzyko wystąpienia licznych interakcji dziurawiec powinien być stosowany tylko i wyłącznie samodzielnie, bez towarzystwa innych leków czy ziół.
- Przyjmując preparaty z tym surowcem i wychodząc na słońce, można się nabawić silnych poparzeń i plam na skórze.
- Stosowany przez kobiety stosujące doustną antykoncepcję, osłabia działanie hormonów.
- Wiele leków połączonych z dziurawcem jest po prostu nieaktywnych farmakologicznie: osłabia działanie antybiotyków stosowanych w leczeniu niektórych złośliwych nowotworów, osłabia działanie leków przeciwwirusowych, oraz leki takie jak digoksyna, warfaryna czy loperamid są nieskuteczne
- osłabia działanie statyn, glikokortykosteroidów, opiatów, sildenafilu i losartanu. 
- W połączeniu z lekami przeciwdepresyjnymi wywołuje tzw. „zespół serotoninowy”: pobudzenie, halucynacje, wzrost ciśnienia, bóle mięśni, drgawki, a nawet śpiączkę.   

 

Lukrecja gładka

W lecznictwie korzeń lukrecji wykorzystywany jest jako środek wykrztuśny, moczopędny, pobudzający przemianę materii i przeczyszczający. Wchodzi w reakcję z niektórymi sterydami. Stosowana łącznie z silnymi lekami moczopędnymi nasila utratę potasu z moczem, prowadząc do groźnej hipokaliemii. Lukrecja wykazuje nie tylko wzmożone działanie moczopędne, ale także zwiększa ryzyko utraty potasu z moczem, w wyniku czego pojawić się mogą takie problemy zdrowotne jak: zaburzenia rytmu serca, osłabienie, skurcze mięśni. Z tych samych przyczyn na lukrecję powinni uważać pacjenci stosujący glikozydy nasercowe (np. digoksynę). Lukrecja gładka zaliczana jest również do surowców fitoestrogenowych. Substancje te nasilają lub osłabiają działanie hormonów, które stosowane są przez kobiety m.in. jako preparaty antykoncepcyjne czy leki w hormonalnej terapii zastępczej w okresie menopauzy. Niekorzystnym efektem jest również nasilenie działań niepożądanych: migreny, nudności, obrzęki, nadciśnienie. 

 

Kozłek lekarski (waleriana)

Powszechnie uważa się go za łagodnie działający i bezpieczny środek. W połączeniu z alkoholem i z lekami takimi jak: diazepam, lorazepam, alprazolam, estazolam, nitrazepam, klonazepam, midazolam  pogłębia działanie przeciwlękowe i uspokajające. Szczególną ostrożność powinny zachować osoby stosujące leki przeciwpadaczkowe. Stosując jednocześnie preparat ziołowy i lek zalecony przez lekarza, działające na to samo schorzenie, możemy mieć do czynienia ze zjawiskiem synergizmu addycyjnego, czyli sumowaniem się efektów działania. Takim przykładem jest interakcja między preparatami z kozłka lekarskiego, który wchodzi w skład mieszanek uspokajających i nasennych lub nalewek o takim działaniu, z jednocześnie podawanymi lekami nasennymi i uspokajającymi z grupy benzodiazepin, stosowanymi z przepisu lekarza.  

 

Mięta pieprzowa

Zmniejsza wchłanianie żelaza. Nie powinny jej stosować osoby przyjmujące leki na niedokrwistość.

 


Tabelka podsumowująca

Surowiec zielarski
  Rodzaj interakcji
Liść senesu, korzeń kruszyny, korzeń rzewienia
Surowce o działaniu przeczyszczającym + diuretyki i leki nasercowe = utrata elektrolitów, osłabienie pracy serca
Siemię lniane, babka płesznik, prawoślaz lekarski
Surowce śluzowe + leki syntetyczne = osłabione wchłanianie leków
Korzeń lukrecji
Lukrecja + diuretyki = hipokaliemia, osłabienie pracy serca
Lukrecja + fitoestrogeny = zaburzenia hormonalne u kobiet
Dziurawiec zwyczajny
Dziurawiec + słońce = ciężkie poparzenia
Dziurawiec + antykoncepcja hormonalna = osłabienie działania
Dziurawiec + leki przeciwdepresyjne = „zespół serotoninowy”
Dziurawiec + niektóre leki = osłabione działanie leku
Żeń-szeń
Żeń-szeń + leki przeciwzakrzepowe = nadmierne krwawienia
Żeń-szeń + niektóre leki antydepresyjne = napady maniakalne
Miłorząb dwuklapowy
Miłorząb + leki przeciwzakrzepowe = spontaniczne krwawienia z dziąseł, z nosa

Miłorząb + leki zobojętniające kwas żołądkowy = osłabione działanie leku
Czosnek
Czosnek + leki przeciwzakrzepowe = nadmierne krwawienia
Kozłek lekarski
Kozłek lekarski + leki syntetyczne o działaniu uspokajającym = silne działanie usypiające, narkotyczne
Kasztanowiec zwyczajny
Kasztan + leki przeciwzakrzepowe = nadmierne krwawienia
Mentol
Mentol jest niebezpieczny dla dzieci poniżej 2 roku życia. Grozi skurcz krtani i bezdech
Inne olejki eteryczne
Szałwiowy, wrotyczowy, piołunowy. Zawarty w nich tujon niebezpieczny dla kobiet w ciąży i małych dzieci.

Kamfora – niebezpieczna dla dzieci poniżej 6 roku życia.

Aldehyd w korze cynamonowca może silnie uczulać.

Olejek z drzewa herbacianego może silnie alergizować.
 
Ponadto zwracam szczególną uwagę kobietom w ciąży. Nie należy stosować żadnych ziół rozgrzewających, które mogą powodować bardzo skomplikowane i niebezpieczne formy poronienia. To samo się tyczy wszelkich innych syntetycznych środków rozgrzewających. 

Zioła to wspaniałe lekarstwa, ale jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości, jak z nich korzystać, zasięgnijmy opinii zielarza.

Jeśli artykuł zaciekawił, zainspirował, pomógł, polub stronę na FB
 



Źródła:
 
1
Witold Poprzęcki: „Poradnik zielarza”



piątek, 13 stycznia 2017

Jak w 10 dni zrzuciłam 5 kilo - Lemon Detox Diet (dieta lemoniadowa)

O cytrynowej kuracji oczyszczającej dowiedziałam się z książki „Mistrz Oczyszczania: dieta cytrynowa” autorstwa Stanley’a Burroughs’a.  Terapia ma już 50-letnią tradycję i korzystają z niej znane gwiazdy branży rozrywkowej, które chcą w szybkim czasie zrzucić balast. Lecz odchudzenie to tylko efekt uboczny.



Lemon Detox Diet przyciągnął moją uwagę bardziej z przyczyn zdrowotnych. Chętnie na sobie testuję różne naturalne metody leczenia, by dzielić się z ludźmi sprawdzonymi metodami – jeśli się na mnie sprawdziły. Poddając się temu 10-dniowemu hardcorowi (bo dieta nie jest lekka ani łatwa) idealnie się odkwasicie, oczyścicie i uzdrowicie. No i odchudzicie – przy okazji.
Stanley Burroughs opisuje przypadek pewnego człowieka, który przez 3 lata zmagał się z wrzodami żołądka. Po 10-dniowej kuracji lemoniadą wykonał on gastroskopię i nie było śladu po wrzodach. Nadal samej trudno mi w to uwierzyć, ale przypadkowo wyleczyłam sobie staw kolanowy, który został uszkodzony na skutek wypadku samochodowego. Kolano miałam zbadane w dniu wypadku, było nabrzmiałe, z wysiękiem, bolało i było w złym stanie. Po dwóch tygodniach miałam wizytę kontrolną u ortopedy, który orzekł, że kolano jest w 100% zdrowe. Przez to cudowne wyzdrowienie nie dostałam zbyt dużego odszkodowania z firmy ubezpieczeniowej za wypadek.  Jeśli i Wy czekacie na jakieś odszkodowanie z tytułu utraty zdrowia, wstrzymajcie się, dopóki Wam wypłacą kasiorę J Moje kolano całkowicie przestało boleć i chrupać już w trzecim dniu diety.

 
Na czym polega cytrynowy detox?

Master Cleanse (inaczej Lemon Detox Diet) polega na tym, że przez 10 dni nie jecie nic, tylko pijecie oczyszczającą lemoniadę. Zróbcie sobie taką szklaneczkę na próbę, nie wierzę, że Wam nie będzie smakowało. Dla mnie to był prawdziwie słodki i pyszny nektar.
Każdego dnia wypijacie od 6 do 12 szklanek lemoniady oraz rano i wieczorem szklankę wody z solą morską. Pijecie za każdym razem, kiedy poczujecie głód. Dzięki temu przez te 10 dni nie powinniście odczuwać głodu. Ja codziennie wypijałam 7 szklanek lemoniady i tyle mi w zupełności wystarczało.
Techniczna porada: witamina C zawarta w cytrynie bardzo szybko ginie pod wpływem światła. Dlatego należy pić zawsze świeżo przygotowane lemoniady. Do pracy zabierajcie koncentrat przygotowany rano, wlany do ciemnej butelki (ja używałam plastikowej butelki oblepionej naklejką np. po Tymbarku lub Kubusiu). Rozcieńczacie nektar z wodą i załatwione. Jedynie Cayenne wsypujcie na świeżo.
Ważne, by w tym czasie nie przyjmować żadnej suplementacji.


Przepis na lemoniadę:
2 łyżki stołowe soku z cytryny (ja dawałam pół lub czasem całą)
2 łyżki stołowe syropu klonowego (ja dawałam jedną)
1/10 łyżeczki pieprzu Cayenne
duża szklanka wody, woda może być ciepła

 

 
Jak się  przygotować:
Jeśli na co dzień spożywacie mięso, zalecane jest na kilka dni, a najlepiej tygodni przed rozpoczęciem kuracji przejść na dietę wegetariańską, ponieważ Master Cleanse będzie dużo łatwiejszy. I jeszcze jedno: starajcie się wcześniej dostarczyć organizmowi jak najwięcej wartości odżywczych, bo podczas terapii będziecie wyjałowieni! Po zakończeniu kuracji lemoniadowej trzeba bardzo zwracać uwagę na to co jecie, najlepiej kontynuować lekkostrawną, pełną witamin i minerałów dietę bezmięsną dla lepszych efektów zdrowotnych. Ostrzegam jednak przed efektem jojo, jeśli nie poskromicie swojego łakomstwa, jojo będziecie mieć jak w banku.  


Jeśli już zdecydujecie się na ten hardcore, musicie zrobić zakupy: 
Cytryny – zaleca się cytryny bio, niewoskowane, niepryskane. Jeśli do takich nie macie dostępu, możecie tanim sposobem je oczyścić. Jak to zrobić:

Przez 2-3 minuty płukać cytryny najpierw w wodzie o odczynie kwaśnym. Na litr wody dodać ok. pół szklanki octu albo 2-3 łyżki kwasku cytrynowego. Po wyjęciu cytryn z kwaśnej wody płukać je w wodzie o odczynie zasadowym przez kolejne 2-3 minuty. Na  litr wody dodać 1 czubatą łyżkę sody oczyszczonej. Ostatni krok – wyszorować owoce szczotką i opłukać w czystej wodzie.

Syrop klonowy - „Kuracja oparta na sokach z drzew i soku z cytryny skutecznie i stale wykazuje działanie oczyszczające i regenerujące.” - Stanley Burroughs. Zadaniem syropu jest przyjemnie osłodzić ten eliksir. Ja zastąpiłam klona syropem z agawy bio, a za litrowy słoik zapłaciłam 40 zł. Używałam też miodu i syropu z daktyli. Możecie sami poeksperymentować ze słodzidłem, w końcu to Wam ma smakować. Syrop klonowy będzie tym lepszy, im będzie ciemniejszy, najlepiej bio.  

Pieprz Cayenne – nie doceniałam dotąd tego ognistego złota.  Kapsaicyna zawarta w pieprzu cayeńskim neutralizuje bóle i łagodzi stany zapalne. Poza tym odchudza, podkręca metabolizm, więc pomaga w spaleniu tkanki tłuszczowej. Cayenne w połączeniu z cytryną to prawdziwe combo w leczeniu stawów. 

Sól morska – i najlepiej taka, żadna tam kuchenna z solniczki. Picie dwa razy dziennie solanek ma Wam zagwarantować w ciągu dnia dwie – trzy okazje do pozbycia się zbędnych odpadów materii.  
 


Efekty
Efekt terapii był taki, że w ciągu 10 dni zrzuciłam 5 kilo przy braku nadwagi. Wyleczyłam też sobie kolano. Przez ten czas prowadziłam sobie tabelkę, dzięki której miałam kontrolę nad wagą, samopoczuciem i stanem zdrowia. Przykładowa tabelka może wyglądać tak:

data
waga
ilość szklanek lemoniady
ilość szklanek solanek
inne
odczucia
 
 
 
 
 
 


W ciągu dnia skrupulatnie liczyłam szklanki wypitego płynu, zaznaczając w zeszycie kreski, ile tego wypiłam. Następnego dnia rano wszystkie dane wpisywałam do tabelki.  


Jak się czułam  



1 dzień: 

głodna jak wilk

2 dzień: 

odczucie przeszywającego zimna

3 dzień:

ustąpiło zapalenie w kolanie, zero bólu

4,5 dzień: 

samopoczucie ok.

6 dzień: 

podrażnienie śluzówek – przesadziłam z ilością ostrej papryki, uważajcie na to!

7 dzień:   

samopoczucie ok.

8,9 dzień:   

lekko biały nalot na języku, zwolniony rytm

10 dzień: 

odczucie zimna, samopoczucie ok.
 
Oprócz tego cały czas czułam niesamowity power. Codziennie budziłam się o 5 rano i miałam spore zapasy energii. Glukoza z lemoniady odżywiała mózg i byłam skoncentrowana jak nigdy. Miałam dobry humor. No generalnie zajebiście. 
 

Zachowajcie BHP! 

Taka banalna rzecz: uważajcie na kwas cytrynowy. Koniecznie lemoniadę pijcie przez słomkę, żeby nie wypaliło Wam szkliwa zębów. Pieprz Cayenne – nie przesadzajcie z jego ilością.

Prowadźcie notatki. Jeśli coś Was szczególnie zaniepokoi, od razu reagujcie. Nie zaszkodzi też wykonać badań przed i po kuracji. Możliwe, że pewne składniki będą Was uczulać i nie będziecie mogli kontynuować terapii. Każdy organizm jest inny i reaguje inaczej.
 
 
Zbawienie dla wegan i wegetarian 

Cytryna jest wyczerpującym źródłem kolagenu. Kolagen jest białkiem, które odpowiada za sprężystość i elastyczność tkanek. Mając jego wystarczający zapas, biologicznie młodniejemy, znikają zmarszczki i odbudowują się tkanki. Powszechnie uważa się, że jedynym słusznym źródłem kolagenu w pożywieniu są salcesony, golonka czy galaretki z nóżek. Na szczęście nie tylko. Dla wegetarian i wegan doskonałym źródłem kolagenu są cytryny, duuużo cytryn. Witamina C powoduje wzrost produkcji kolagenu, czyli spowalnia starzenie skóry oraz pomaga zachować zdrowe stawy. 

 

I na koniec

Cieszę się, że na własnej skórze przeprowadziłam terapię Master Cleanse. Mogę z czystym sumieniem ją polecić, gdyż:
- oczyszcza
- odchudza
- uzdrawia
- uszczęśliwia 

Musicie tylko uzbroić się w siłę na te 10 dni. Czasem zapachną Wam fryteczki lub obiadek. Miejcie zawsze przed oczami CEL: swoje szczupłe sylwetki po tej kuracji.  

Coś jeszcze chciałam Wam powiedzieć, ale myśl uciekła. Nie wiem, czy temat wyczerpałam, więc jeśli będziecie mieć jakieś pytania, to piszcie śmiało!


Jeśli artykuł zaciekawił, zainspirował, pomógł, polub stronę na FB