Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wywiad. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 lutego 2017

Fleksitarianizm - wstęp do wegetarianizmu? wywiad z Pawłem Marciniakiem

Fleksitarianizm - dieta polegająca na spożywaniu ograniczonej ilości posiłków mięsnych. Pojęcie to ma również drugie znaczenie, według którego za fleksitarian uznaje się osoby spożywające mięso tylko okazjonalnie (np. poza domem, na przyjęciach, w domach przyjaciół lub rodziny), a stosujące w swoim domu dietę wegetariańską lub wegańską.

 
Dzisiaj porozmawiamy z Pawłem Marciniakiem, autorem bloga fleksitarianizm.pl


Agata: Witaj Pawle, czy możesz szerzej wyjaśnić czym jest fleksitarianizm?

 
Paweł: Najprościej rzecz ujmując to ograniczenie spożycia mięsa. W moim przypadku było specyficznie, bo w ubiegłym roku przeczytałem gdzieś o tym terminie i zorientowałem się, że przez całe życie byłem fleksi. Mięsa nie lubię za bardzo, a dodatkowo przez poznanie znajomej weganki nauczyłem się przygotowywać dania kompletnie bezmięsne. Od prawie roku w mojej kuchni nie było grama mięsa. Ale to nie oznacza, że stałem się wegetarianinem czy weganem.
 
Agata: Fleksitarianizm postrzegasz jako dietę czy styl życia?

Paweł: Długo się nad tym zastanawiałem. Ale wydaje mi się, że lepiej mówić o fleksitarianizmie jako o sposobie na życie niż typowej diecie. Diety mają bowiem w sobie konkretne zasady. Fleksitarianizm nie ma restrykcyjnych reguł, poza tym ma różne powody dla których ograniczamy mięso. Może więc powiedzieć, że niektóre diety to fleksitariański sposób życia :)

 
 
Agata: Czyli to taki niezobowiązujący wegetarianizm? Mały skok w bok na kebsa od czasu do czasu lub na roladki u teściowej?

Paweł: Niektórzy właśnie tak nazywają fleksitarianizm. Dla mnie akurat mięsne danie to niedzielny obiad u mojej mamy (zazwyczaj mięsny) albo wyjścia do restauracji czy generalnie na posiłek poza domem. Wtedy też zdarza mi się zjeść coś mięsnego.  

Agata: Czy fleksitarianizm poleciłbyś jako etap przejściowy w kierunku wegetarianizmu?

Paweł: To pewnie jeden z ważniejszych powodów, dla których ktoś może o sobie powiedzieć, że jest fleksi. Jako biolog poleciłbym nawet takie podejście do zmiany diety. Po pierwsze ten fleksitariański etap przejściowy to czas, w którym nasz organizm może przyzwyczaić się do nowych dań i nowych proporcji składników. Po drugie my sami musimy mieć czas na to by nauczyć się szukać i przygotowywać dania wegetariańskie. Fleksitarianizm pozwala na to, by w tych eksperymentach czasem wrócić do tego co znamy i co zna nasz układ pokarmowy.
 

Agata: Masz jakiś kodeks zdrowego odżywiania się?

Paweł: Od jakiego czasu tak. Nie jem już fast-foodów i szukam produktów lepszej jakości, nawet jeśli więcej kosztują. Ale ostatnio moją podstawową zasadą jest czytanie etykiet. Niestety odkrywam w ten sposób, że olej palmowy jest prawie wszędzie. To smuci. Ale za to dziś wiem jaki produkt kupić, by nie jeść oleju palmowego. Co poza kwestiami ochrony środowiska, oznacza zwyczajnie lepszą jakość tych produktów.

Agata: Jakie korzyści zdrowotne niesie z sobą taka dieta?

Paweł: Fleksitariańskie podejście jest takie zwykłe, takie nierestrykcyjne, ale świadome. Świadomy fleksitarianin wie bowiem dlaczego je mniej mięsa, a każdy taki powód jest dobry i ma dobre konsekwencje zarówno dla danej osoby jak i dla zwierząt i naszej planety.

 
Agata: Czy obserwujesz tendencję, że coraz więcej ludzi odstawia lub redukuje spożycie mięsa? Dawniej byłoby to nie do pomyślenia.

Paweł: Na pewno słowa „dziękuję, nie jem mięsa” nie są już oryginalne. W samolotach, restauracjach i zwykłych osiedlowych sklepach mamy coraz więcej opcji wege. Mnie to cieszy z różnych powodów. Ja lubię wege jedzenie i wiem, że świat byłby lepszy i zdrowszy gdyby wszyscy zredukowali jedzenie mięsa!
 
Agata: Zdradzisz mi przepis na dobre chaczapuri?

Paweł: Niestety nie mam takiego. To chaczapuri  idealne jadłem lata temu na wymianie studenckiej na Ukrainie, a teraz kiedy gdzieś złapie je w menu zamawiam z wypiekamy na policzkach. Podstawą wydaje mi się ukraiński ser. Ponieważ jestem też, jak mówią znajomi, laktomanem, ten ser rozpoznam od razu. Dobre chaczapuri w Polsce to chaczapuri z ukraińskiego sera. Żaden nasz ser nie da tego efektu. 


Agata: Dziękuję za rozmowę :)

Jeśli artykuł zaciekawił, zainspirował, pomógł, polub stronę na FB

 

piątek, 27 stycznia 2017

Mleko owcze - skarb w górach ukryty - wywiad z psychodietetykiem Justyną Brzezińską

Wiele ostatnio się słyszy na temat kontrowersji wokół mleka. Pić czy nie pić, a jeśli tak, to jakie. Sporo sprzecznych informacji do nas dociera. Dzisiejszym gościem serwisu wegedroga.pl jest psychodietetyk Justyna Brzezińska, autorka bloga edukatordietetyczny.pl z którą porozmawiam na temat plusów i minusów spożywania nabiału.


 Agata: Witaj Justyna, cieszę się, że znalazłaś chwilę, by omówić parę spraw związanym z mlekiem. Często słyszymy, że mleko jest dobre dla cieląt i niemowląt. Czyli pijąc je w wieku dorosłym możemy sobie zaszkodzić?

Justyna: Prawda. Mleko jest przeznaczone dla małych dzieci tak do 3 roku życia. Najbardziej idealnym pokarmem dla niemowlęcia jest mleko matki, które zawiera łatwostrawne białko, cukry, tłuszcze, a także witaminy oraz oligosacharydy stanowiące pożywkę dla dobroczynnych bakterii jelitowych.
Mleko krowie zawiera ciężkostrawne białka i cukry, jest śluzotwórcze i zakwasza organizm. Nie powinno się go w ogóle spożywać przy chorobie wrzodowej, nadkwasocie, reumatyzmie, artretyzmie, chorobach nerek, bólach głowy, nadciśnieniu, niedociśnieniu, przy zaparciach i chorobach jelit, łuszczycy i alergii.

Agata: Rzeczywiście, sporo jest tych przeciwwskazań.  A jak to jest w przypadku przetworów mlecznych owczych i kozich?

Justyna:  Jeżeli już nie możemy obejść się bez mleka, dobre będzie mleko kozie i owcze oraz sery kozie i owcze o właściwościach ocieplających dla naszego organizmu. Nie są one tak śluzotwórcze i są łatwiej przyswajalne. Zalecam jednak, by spożywać je w umiarkowanych ilościach – wtedy będziemy mogli cieszyć się ich odżywczymi właściwościami.

Agata: Masz piękne koty. Czy piją mleko?

Justyna: Mam malutkie kotki i kupuję im mleko pasteryzowane bez laktozy. Mają dopiero 5 miesięcy, ale widzę jak naturalnie odsuwają mleko. Mając 3 miesiące piły mleko w dużych ilościach, teraz zdecydowanie mniej. Za to zaczęły pić wodę, której w ogóle nie chciały pić wcześniej.  

Agata:  Obserwując nasze zwierzaki możemy się od nich wiele nauczyć. A jakie jest Twoje zdanie na temat  jogurtów lub kefirów, czyli sfermentowanych produktów mlecznych?

Justyna: Jogurty naturalne czy kefiry są bardzo zdrowe. Podczas procesu fermentacji, wstępnie przetrawione, dzięki działaniu bakterii mlekowych, są łatwiejsze do strawienia przez organizm ludzki. Dzięki temu osoby z nietolerancją laktozy mogą takie produkty spożywać. Jednak i tutaj warto zaznaczyć, że nie dla wszystkich są one zalecane. Na pewno dobrze wpływają na florę bakteryjną jelit, przywracając homeostazę. Jednak nie powinny ich spożywać osoby osłabione, wychłodzone, z nieżytami żołądka, alergiami, kaszlem, katarem.

Agata: Bo są śluzotwórcze, jak to nabiał. Jeśli już jesteśmy przy alergiach pokarmowych, jakiego rodzaju uczulenia możemy się nabawić?

Justyna: Jeżeli chodzi o alergie na mleko krowie, to pewien rodzaj białka mleka krowiego jest uważany za najbardziej alergizujący. Co prawda mleko kozie i owcze też je zawiera, jednak w mniejszej ilości. Nie można stwierdzić na 100% że mleko kozie lub owcze nie będzie uczulać, jednak zdarza się to zdecydowanie rzadziej.

Agata: Będąc w górach zawsze kupuję owcze przetwory mleczne. Owce wypasane na halach, jedzące zieloną trawę dają lepsze mleko niż krowy, które często męczą się w betonowych boksach, karmione paszą, prawda?

Justyna: To prawda, mleko pochodzące od kozy czy owcy jest z reguły o wiele bardziej zdrowe niż mleko krowie. Są to zwierzęta bardzo czyste i wypasane na terenach odznaczających się zdecydowanie mniejszym zanieczyszczeniem środowiska.

Agata: Między innymi dlatego nabiał owczy ma więcej wartości odżywczych niż krowi?

Justyna: Zdecydowanie tak.


Zarówno mleko kozie jak i owcze jest szybciej trawione przez człowieka, więc substancje odżywcze są lepiej wchłaniane.
Mleko kozie charakteryzuje się 2 razy większą ilością krótko- i średnio-łańcuchowych kwasów tłuszczowych. Znaczy to, że nie wymagają do przyswojenia żółci, są najlepszym źródłem energii, regulują funkcjonowanie nabłonka w jelitach, działają przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo. 
Nabiał owczy i kozi zawiera wysoki poziom selenu, wykazuje działanie antyoksydacyjne i przeciwwirusowe. Owcze jest  bogatym źródłem  kwasu  orotowego, który ma właściwości antykancerogenne, spowalnia proces starzenia się organizmu, działa wspomagająco podczas leczenia stwardnienia rozsianego, a także poprawia funkcjonowanie wątroby.
Zawiera  karnityny, które wpływają pozytywnie na poziom cholesterolu we krwi jak i poziom cukru. Mleko  owcze  zawiera więcej  składników mineralnych takich jak wapń, fosfor i potas w porównaniu z mlekiem krowim. Ogólnie pod  względem  zawartości  witamin mleko  owcze przewyższa  mleko krowie.


 
Agata:  Czy matki w ciąży i niemowlęta mogą pić mleko owcze i kozie?

Justyna: Jeżeli chodzi o niemowlęta to oczywiście najlepiej jest kiedy niemowlę pije mleko matki – ale jeżeli nie jest to możliwe, mleko owcze i kozie jest lepszym wyborem niż mleko krowie zarówno ze względu na jego lepszą strawność jak i wartości odżywcze.
Kobiety w ciąży – również mogą spożywać kozie i owcze mleko oraz ich produkty mleczne jeśli są dobrze przez nie tolerowane.

Agata: Dziękuję za cenne informacje J


Wszystkich czytelników zachęcam do odwiedzania górskich krain. Kupując owczy nabiał przy okazji wspieracie lokalnych rolników J