Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie przekąski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wegetariańskie przekąski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lutego 2017

Chaczapuri - najprostsza wersja gruzińskiej pizzy

 
250 ml jogurtu maconi (lub zsiadłego mleka)
3 jajka
1 łyżeczka sody oczyszczonej
3-4 szklanki mąki pszennej
400 g sera twarogowego solankowego (można zmieszać fetę, mozarellę i bryndzę)
masło do smażenia, sól do smaku


1. Do jogurtu dodać jajka, sodę, pokruszony ser, posolić do smaku, wymieszać. Dodając porcjami mąkę wyrobić gładkie ciasto.

2. Ciasto podzielić na 8 części, każdą z nich rozwałkować na okrągły placek o grubości 1 cm.

3. Patelnię dobrze rozgrzać, roztopić 1 łyżkę masła śmietankowego, położyć na nim chaczapuri i smażyć bez przykrycia na średnim ogniu, do powstania złocistej skórki.

4. Gotowe placki wyłożyć na ruszt na 2,3 minuty, by były bardziej chrupiące. Gotowe placki można posmarować masłem i ułożyć jeden na drugim.

5. Można podawać od razu lub następnego dnia. Wówczas trzeba je spryskać wodą i wstawić do nagrzanego piekarnika na 3 minuty.


Jeśli artykuł zaciekawił, zainspirował, pomógł, polub stronę na FB



wersja do pobrania



Źródło: Tradycyjna kuchnia gruzińska, wydawnictwo REA



piątek, 27 stycznia 2017

Mleko owcze - skarb w górach ukryty - wywiad z psychodietetykiem Justyną Brzezińską

Wiele ostatnio się słyszy na temat kontrowersji wokół mleka. Pić czy nie pić, a jeśli tak, to jakie. Sporo sprzecznych informacji do nas dociera. Dzisiejszym gościem serwisu wegedroga.pl jest psychodietetyk Justyna Brzezińska, autorka bloga edukatordietetyczny.pl z którą porozmawiam na temat plusów i minusów spożywania nabiału.


 Agata: Witaj Justyna, cieszę się, że znalazłaś chwilę, by omówić parę spraw związanym z mlekiem. Często słyszymy, że mleko jest dobre dla cieląt i niemowląt. Czyli pijąc je w wieku dorosłym możemy sobie zaszkodzić?

Justyna: Prawda. Mleko jest przeznaczone dla małych dzieci tak do 3 roku życia. Najbardziej idealnym pokarmem dla niemowlęcia jest mleko matki, które zawiera łatwostrawne białko, cukry, tłuszcze, a także witaminy oraz oligosacharydy stanowiące pożywkę dla dobroczynnych bakterii jelitowych.
Mleko krowie zawiera ciężkostrawne białka i cukry, jest śluzotwórcze i zakwasza organizm. Nie powinno się go w ogóle spożywać przy chorobie wrzodowej, nadkwasocie, reumatyzmie, artretyzmie, chorobach nerek, bólach głowy, nadciśnieniu, niedociśnieniu, przy zaparciach i chorobach jelit, łuszczycy i alergii.

Agata: Rzeczywiście, sporo jest tych przeciwwskazań.  A jak to jest w przypadku przetworów mlecznych owczych i kozich?

Justyna:  Jeżeli już nie możemy obejść się bez mleka, dobre będzie mleko kozie i owcze oraz sery kozie i owcze o właściwościach ocieplających dla naszego organizmu. Nie są one tak śluzotwórcze i są łatwiej przyswajalne. Zalecam jednak, by spożywać je w umiarkowanych ilościach – wtedy będziemy mogli cieszyć się ich odżywczymi właściwościami.

Agata: Masz piękne koty. Czy piją mleko?

Justyna: Mam malutkie kotki i kupuję im mleko pasteryzowane bez laktozy. Mają dopiero 5 miesięcy, ale widzę jak naturalnie odsuwają mleko. Mając 3 miesiące piły mleko w dużych ilościach, teraz zdecydowanie mniej. Za to zaczęły pić wodę, której w ogóle nie chciały pić wcześniej.  

Agata:  Obserwując nasze zwierzaki możemy się od nich wiele nauczyć. A jakie jest Twoje zdanie na temat  jogurtów lub kefirów, czyli sfermentowanych produktów mlecznych?

Justyna: Jogurty naturalne czy kefiry są bardzo zdrowe. Podczas procesu fermentacji, wstępnie przetrawione, dzięki działaniu bakterii mlekowych, są łatwiejsze do strawienia przez organizm ludzki. Dzięki temu osoby z nietolerancją laktozy mogą takie produkty spożywać. Jednak i tutaj warto zaznaczyć, że nie dla wszystkich są one zalecane. Na pewno dobrze wpływają na florę bakteryjną jelit, przywracając homeostazę. Jednak nie powinny ich spożywać osoby osłabione, wychłodzone, z nieżytami żołądka, alergiami, kaszlem, katarem.

Agata: Bo są śluzotwórcze, jak to nabiał. Jeśli już jesteśmy przy alergiach pokarmowych, jakiego rodzaju uczulenia możemy się nabawić?

Justyna: Jeżeli chodzi o alergie na mleko krowie, to pewien rodzaj białka mleka krowiego jest uważany za najbardziej alergizujący. Co prawda mleko kozie i owcze też je zawiera, jednak w mniejszej ilości. Nie można stwierdzić na 100% że mleko kozie lub owcze nie będzie uczulać, jednak zdarza się to zdecydowanie rzadziej.

Agata: Będąc w górach zawsze kupuję owcze przetwory mleczne. Owce wypasane na halach, jedzące zieloną trawę dają lepsze mleko niż krowy, które często męczą się w betonowych boksach, karmione paszą, prawda?

Justyna: To prawda, mleko pochodzące od kozy czy owcy jest z reguły o wiele bardziej zdrowe niż mleko krowie. Są to zwierzęta bardzo czyste i wypasane na terenach odznaczających się zdecydowanie mniejszym zanieczyszczeniem środowiska.

Agata: Między innymi dlatego nabiał owczy ma więcej wartości odżywczych niż krowi?

Justyna: Zdecydowanie tak.


Zarówno mleko kozie jak i owcze jest szybciej trawione przez człowieka, więc substancje odżywcze są lepiej wchłaniane.
Mleko kozie charakteryzuje się 2 razy większą ilością krótko- i średnio-łańcuchowych kwasów tłuszczowych. Znaczy to, że nie wymagają do przyswojenia żółci, są najlepszym źródłem energii, regulują funkcjonowanie nabłonka w jelitach, działają przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo. 
Nabiał owczy i kozi zawiera wysoki poziom selenu, wykazuje działanie antyoksydacyjne i przeciwwirusowe. Owcze jest  bogatym źródłem  kwasu  orotowego, który ma właściwości antykancerogenne, spowalnia proces starzenia się organizmu, działa wspomagająco podczas leczenia stwardnienia rozsianego, a także poprawia funkcjonowanie wątroby.
Zawiera  karnityny, które wpływają pozytywnie na poziom cholesterolu we krwi jak i poziom cukru. Mleko  owcze  zawiera więcej  składników mineralnych takich jak wapń, fosfor i potas w porównaniu z mlekiem krowim. Ogólnie pod  względem  zawartości  witamin mleko  owcze przewyższa  mleko krowie.


 
Agata:  Czy matki w ciąży i niemowlęta mogą pić mleko owcze i kozie?

Justyna: Jeżeli chodzi o niemowlęta to oczywiście najlepiej jest kiedy niemowlę pije mleko matki – ale jeżeli nie jest to możliwe, mleko owcze i kozie jest lepszym wyborem niż mleko krowie zarówno ze względu na jego lepszą strawność jak i wartości odżywcze.
Kobiety w ciąży – również mogą spożywać kozie i owcze mleko oraz ich produkty mleczne jeśli są dobrze przez nie tolerowane.

Agata: Dziękuję za cenne informacje J


Wszystkich czytelników zachęcam do odwiedzania górskich krain. Kupując owczy nabiał przy okazji wspieracie lokalnych rolników J




 

sobota, 21 stycznia 2017

Terchova - słowackie miasteczko owczego sera oraz mój popisowy przepis na bryndzowe placuszki


Bohaterką dzisiejszego wpisu będzie Terchová, stolica słowackiego pasma górskiego Mała Fatra i ojczyzna sławnego zbója, Janosika.  To turystyczne miasteczko, położone ok. 25 km od Żiliny,  ma w sobie wszystko, czego oczekuje każdy odwiedzający.



 
Niewątpliwą zaletą jest atrakcyjne położenie Terchovej, która umiejscowiona jest u stóp Doliny Vrátnej. Do doliny dostać się można na różne sposoby: pieszo, samochodem albo autobusem. We Vrátnej działają dwa ośrodki narciarskie, gdzie w sezonie zarówno letnim, jak i zimowym kursują kolejki: krzesełkowa na Poludňový Grúň oraz gondola relacji Vrátna – Chleb. W obu przypadkach parkingi przy wyciągach są bezpłatne. Dolina Vrátna jest atrakcyjną bazą startową na okoliczne, obowiązkowe szczyty, takie jak Velký i Malý Kriváň czy Chleb. Miejsce przyjazne także dla rodzin z małymi dziećmi, właśnie dzięki ułatwionemu wjazdowi kolejką. Niedaleko górnej stacji kolejki na Grúň usytuowane jest klimatyczne schronisko Chata na Grúňi. Dostaniemy tu dobre, słowackie czapowane piwa i Kofolę „z kija”. Poza tym jest tu dobry wybór zestawów obiadowych, w tym oczywiście wegetariańskich, takich jak wyprażany ser z frytkami i surówką.

 

Stefanová jest kolejnym miejscem startowym na górskie szczyty takie jak Rozsutec Malý i Rozsutec Velký oraz Stoh. Również do Stefanovej dostaniemy się pieszo, autem lub autobusem, z tymże tu już zapłacimy za parking 2 euro/dzień. Ze Stefanovej prowadzą szlaki na Janosikove Diery. Janosikove Diery to system naturalnych wąwozów skalnych, wzajemnie połączonych ze sobą: Dolné Diery, Nové Diery i Horné Diery. Po wąwozie łatwo się porusza dzięki kładkom, drabinkom, łańcuchom czy metalowym prętom przytwierdzonym do skały. Najliczniej oblegane są Diery Dolne i Nowe, ponieważ nie ma tu dużego stopnia trudności, natomiast Diery Górne są najtrudniejszym i najdłuższym odcinkiem z całego zespołu Dier. Górne kończą się przy malowniczej polanie, z której prowadzą szlaki na Malý i Velký Rozsutec.
 
 
 
Z wioski Biały Potok oddalonej od Terchovej 3 km najczęściej turyści zaczynają zwiedzanie Janosikovych Dier. Parking w Białym Potoku pomieści wiele samochodów i za dzień parkowania zapłacimy 3 euro. Również i do tego miejsca jeżdżą autobusy. Po udanej wycieczce po Dierach polecam zatrzymać się w tutejszej knajpce na lanego Martinera za 1,3 euro, który wg mnie jest najlepszym piwem w promieniu 100 km. 


Z atrakcji górskich, których nie mogę pominąć to Janosikowy Obchod. Idąc asfaltem w kierunku Doliny Vratnej, kilometr od Terchovej jest wejście na szlak. Janosikowy Obchod  kluczy między skałami, do których przytwierdzone są pręty. Niesamowite punkty widokowe w kierunku licznych przepaści powodują lekkie mrowienie w brzuchu. Trasa raczej nie dla małych dzieci. Jak dotąd szlak jest dziki i dość zaniedbany, więc może na tym polega jego urok. Trudno tu spotkać jakiegokolwiek turystę.
 


W samej Terchovej można zgubić czas. Znajduje się tu basen o nazwie Relax Centrum Terchowiec, a także mini zoo, do którego wstęp jest bezpłatny. Jest tu też kilka restauracji i pizzerii, które jednak jakoś szczególnie nie zapadły w mojej pamięci, więc żadnej nie polecę. Za to piwiarnie owszem! Na ul. Cyryla i Metodego znajduje się czesko-słowacka piwiarnia z prawdziwego zdarzenia, w której leją wysokiej klasy piwo z czeskiego browaru Svijany. Za kufel piwa zapłacimy od 0,7 euro, w zależności od ilości ekstraktu chmielu.  W centrum Terchovej, niedaleko dyskontu COOP Jednota znajduje się kolejna piwiarnia, w której dostaniemy czapowanego Martinera za 1 euro.



 

W miasteczku jest sporo hoteli i baza noclegowa jest bardzo dobrze rozwinięta. Bez problemu znajdziemy nocleg w kwaterach prywatnych w kwotach 9-12 euro. Od kiedy w Słowacji wprowadzono euro, liczba polskich turystów znacznie zmalała. Słowaccy gospodarze  bardziej niż kiedykolwiek przedtem zabiegają o swych sąsiadów z północy. Są niesamowicie pomocni, uprzejmi i przyjaźni.
 
 
Legenda głosi, że w Terchovej urodził się słynny rozbójnik Jura Janosik. Na każdym rogu tego pięknego miasteczka zetkniemy się z symbolami Janosika. Począwszy od pamiątkowej, metalowej statui dumnie górującej nad miastem, a skończywszy na godle miasta. Terchova jest bardzo dumna ze swojego bohatera. Co roku odbywa się tu święto zwane „Janosikowymi Dniami”.
 
 
W Terchovej bez trudu można zakupić wyroby z owczego mleka. Ten region z tego słynie. W rejonie Białego Potoku w wielu domkach natkniemy się na tabliczkę: „ovčí sýr”. W samym centrum znajduje się kilka budek z wyrobami z owczego nabiału. Będąc w górskich rejonach mamy niepowtarzalną okazję, by się najeść świeżego, oryginalnego i zdrowego nabiału od owiec wypasanych na halach, jedzących zieloną trawę. Ciekawe, że w całej Terchovej ceny sera są ustandaryzowane. To nie to samo, co na przykład w Wetlinie, gdzie w budce dla turystów za kawałek sera zapłacicie kilka razy drożej niż parę kilometrów dalej, w prawdziwej regionalnej wędzarni. To jest naprawdę bardzo dziwne zjawisko.
 
 
Przebywając w miejscach takich jak Terchova, zawsze kupuję świeże bundze, bryndze, oscypki czy zsiadłe mleko.  Na obiadokolację przygotowuję posiłki na bazie tych produktów. Oto jeden z moich sztandarowych dań: 
 

Przepis na bryndzolki – złote, maślane placuszki bez mąki: 


Składniki:


- 1 kg ziemniaków ugotowanych w mundurkach
- 250 g bryndzy (dwie kostki)
- 1 jajko
- sól, pieprz
- masło (ja daję masło klarowane)
- opcjonalnie kurkuma


Ostudzone ziemniaki utłuc z bryndzą na gładką masę. Dodać jajko i przyprawy. Wymieszać. Formować placuszki i smażyć na patelni na maśle na złoty kolor. Popijać z kefirem i zajadać z sałatką np. z pomidorów.


 

Słowacką bryndzę kupicie w Polsce w większych marketach. Kostka kosztuje ok. 5 zł.

 


Smacznego!

Jeśli artykuł zaciekawił, zainspirował, pomógł, polub stronę na FB
 

wtorek, 27 grudnia 2016

Wegetarianin na szlaku, czyli 9 pomysłów na wege prowiant

Korzyści z górskich wędrowań są niezaprzeczalne. Zyskuje nie tylko ciało, ale również zmęczony umysł. Gdzie indziej, jeśli nie na górskich szlakach można odpocząć od zgiełku miasta? A z dumnych szczytów spojrzeć w dół i zastanowić się nad sensem życia i wyrównać oddech. Tu jesteśmy dla kontemplacji, relaksacji i spokoju. Również i tu jesteśmy dla adrenaliny.

W góry wyruszam tuż po wschodzie słońca, kiedy przyroda budzi się do życia, a większość turystów jeszcze sobie smacznie chrapie w skrzypiącym wyrku na kwaterze. Wówczas na szlaku prędzej spotkamy dzikie zwierzę niż innego człowieka. Do dziś nie zapomnę tych emocji, jak pomruki kilku wilków odprowadzały nas pod Veľký Rozsutec. I to chyba tylko na kreskówkach wilki wyją. Owe stworzenia towarzyszyły mi i Łukaszowi zaraz jak tylko weszliśmy do lasu od strony miejscowości Štefanová. Nie zbliżały się, ale ich ponure pomruki (jakby komuś strasznie burczało w brzuchu) zdradzały, że są blisko. Dosłownie czuliśmy ich oddech na karku. Adrenalina była tak duża, że odcinek przewidziany na 2 godziny przebyliśmy w ciągu jednej. Mimo woli pomyślałam sobie, że jakkolwiek śmierć zadana przez dzikie zwierzę byłaby niecodzienna i romantyczna, to jednak wolałabym spokojnie odłożyć widelec w wieku stu lat we własnym łóżku.
Mimo strachu i tak nie zrezygnuję z wczesnych pór. Spodziewam się niebawem bliskiego spotkania z niedźwiedziem. A skoro już o nim mowa, to w sumie takie spotkanie już się odbyło. W ramach treningu przed wyższymi górami postanowiliśmy przetestować w warunkach zimowych nowiutki namiot z Marabuta. W tym celu rozbiliśmy się na jednej z przełęczy Orlej Perci, testując przy okazji działanie maszynki gazowej, gotując „kolację mistrzów”, zupkę chińską (nie jestem z tego dumna). No i zwabiliśmy zwierza tymi glutaminianowymi aromatami. Niedźwiedź otarł się o żółtą płachtę namiotu. Czuliśmy zagrożenie, tym bardziej, że raki i czekany zostały przed namiotem. W razie czego nie zranilibyśmy miśka ciętą ripostą. Na szczęście futrzak nie był bardzo głodny, bo odpuścił i sobie poszedł. Życie ocalone i namiot nietknięty.

 
Takich spotkań z górskimi przedstawicielami fauny było jeszcze kilka, lecz zatrzymam się na moment przy zupce chińskiej. Z czego turyści najczęściej czerpią energię w górach, jeśli nie są bretarianinami? Nie trudno zgadnąć: z mięsa, z mięsa i słodyczy. I z zupki chińskiej też, w przypadku biwaku. Człowiek – jeść musi, szczególnie podczas wysiłku fizycznego. I człowiek spali ten cały „złom”. Ani gluten z buły mu nie zaszkodzi, ani glutaminian sodu z chińszczyzny, bo: w górach się jest na wyższych wibracjach. Jeśli wilk cię nie zeżre, to ciało sobie poradzi z chemią.
Jako wegetarianka, zanim spakuję papu do plecaka, planuję, jak mądrze dobrać wege prowiant. A co wcinają napotkani turyści? Kabanosy, kiełbasy, paszteciki i tym podobne, ponieważ panuje taki mit, że tylko mięso może zapewnić brak śmierci głodowej. Naprawdę, nic bardziej mylnego. Zacznijmy od tego, że na górskich halach wypasa się owce. Miasteczka górskie mają w swojej ofercie bogactwo serów owczych, takie jak oscypki, korbacze, nitki wędzone, bundze czy bryndze. Mając w plecaku taki kawałek świeżego sera, zawsze sobie podśpiewuję:

Cudownie jest:
Powietrze jest!
Dwie ręce mam,
Dwie nogi mam!

W chlebaku chleb,
Do chleba ser,
Do picia deszcz.
Edward Stachura Piosenka dla zapowietrzonego


 
Co nam więcej potrzeba oprócz błękitnego nieba? Piękna pogoda, dobry kompan, wygodne buty i w drogę!

Więc taki oscypek z pomidorem, pałaszowany na szczycie góry to jest to! Świetnie też sprawdzają się marchewki, biała kapusta, jabłka, czereśnie, orzechy, żurawina i jajo na twardo też, czemu nie.  

Co sądzę, o jedzeniu serwowanym w górskich schroniskach? To samo, co w większości restauracji – jawna dyskryminacja wegetarian. Jeśli dania obiadowe, to tylko na słodko: naleśniki na słodko i szarlotka. Jeśli zupa, to tylko na mięsie. Za to dań mięsnych pełna paleta. Wege turysta może dostać jedynie ruskie pierogi z mrożonki, a każde pytanie, czy skwarki są na boczku wywołuje zdziwienie na twarzy. Tylko w nielicznych schroniskach można uświadczyć zestaw z frytek, panierowanego sera i surówki. Talerz mega niezdrowy, ale jakże pieści kubki smakowe strudzonego wędrowca. Tak więc – tak to już jest. Polacy kochają mięso i w górach chyba to nieprędko się to zmieni.

No dobra ale: „to co ja mam jeść w tych górach”?

 

Mam tu dla Was kilka wypróbowanych przekąsek wysokokalorycznych, smacznych i bezmięsnych. Zdaję sobie sprawę, że chleb z pełnego przemiału, najlepiej własnoręcznie upieczony byłby najlepszy, ale niekoniecznie taki jest pod ręką. Proponowane kanapki są pożywne i smaczne.

MENU PIECHURA:

1. czeski rohlik lub słowacki rożek + masło orzechowe + ser żółty + dżem brzoskwiniowy

2. pieczywo typu baton + masło + pasta jajeczna z zieleniną + sałata

3. bułka (jeśli spora, pociąć na 4 kanapki) + masło + oliwki + ser brie + keczup + szczypta ziół prowansalskich

4. bułka + masło + pół omletu + ogórek zielony

5. bułka + masło z ziarnami słonecznika + pasztet wegetariański + pomidor

6. chałka + masło + majonez + ser żółty/wędzony + zielona pietruszka drobno pokrojona + sałata

7. chałka + masło + miód + bundz

8. pumpernikiel z masłem ziołowym + ser + sałata + majonez/tatarska omaczka

9. ciasteczka owsiane z własnego wypieku 

 
Powyższe propozycje to formy mobilnych kanapek do plecaka, alternatywa dla drożdżówek i innych jałowych wypieków. Takie kanapki ciasno owijamy przezroczystą folią spożywczą. Polecam też figi, suszone morele, daktyle, orzechy, migdały, sezamki, chałwę, gorzką czekoladę studencką z bakaliami.

Jedzenie w przypadku wielodniowych wypraw opiszę w osobnym poście.
 
I na koniec news:
 
Nadleśnictwo Cisna poinformowało, że przystąpiło do pilotażowego programu introdukcji na swoim terenie podgatunku wilka - Canis veganae. Wilk charakteryzuje się całkowitym brakiem apetytu na mięso.
 
Podgatunek ten został wyhodowany w Ośrodku Rehabilitacji Ptactwa i Zwierzyny Chronionej Lasów Państwowych. Jego cechą charakterystyczną jest całkowity brak łaknienia w kierunku mięsa oraz niewystępujący instynkt łowiecki. Poza tym, nie ma innych cech odróżniających od Canis lupus. W związku z powyższym, Nadleśnictwo Cisna zwraca się z prośbą o wszelkie informacje o zauważonych wilkach w przydomowych ogródkach, pałaszujących warzywa czy owoce. Dane kontaktowe znajdują się w informacjach o Nadleśnictwie Cisna na Facebooku lub na stronie internetowej nadleśnictwa http://www.cisna.krosno.lasy.gov.pl/.
 
 
przeczytaj jeszcze: